niedziela, 12 marca 2017

część II


Obudził się, gdy ją usłyszał.  Wiedział, że go potrzebuje, lecz zmartwił go ten dźwięk. Jeszcze nigdy nie wyczuł w nim takiej rozpaczy.
Wyszedł z łóżka i założył na siebie dresowe spodnie oraz bluzę. Butów nie potrzebował.
Wybiegł na ganek i skierował się w stronę lasu. Bieganie nocą zazwyczaj sprawiało mu radość, lecz tym razem było inaczej. Może wiedział, że ta noc odmieni wszystkie następne.  Zamiast poczucia wolności czuł jakby coś zaciskało mu się na gardle, a jego ręce i nogi były skrępowane. Lecz nie sprawiło to, że poruszał się wolniej. Wręcz przeciwnie. Nigdy nie był taki szybki.
Na tyle szybki, że prawie ją przeoczył, a o to było łatwo.
Stała pośrodku drzew. Jej sukienka, tak samo jak włosy, wtapiała się w ciemność, która ją otaczała. Tylko alabastrowa skóra sprawiła, że się zatrzymał i zapomniał o krzyku. Wyglądała jak duch. Co więcej, dla niego właśnie tym była. Duchem. Najcudowniejszym z duchów.
Mimo że była zwrócona do niego twarzą, zdawało się, że go nie widzi. Ale on ją widział i nie miał zamiaru się skradać. Skoro to tylko złudzenie, nie chciał go utracić.
Wtedy go usłyszała. Powoli zamknęła i na powrót otworzyła oczy. Teraz widziała już doskonale, lepiej od zwykłego człowieka. Przypominał cień, pełznący po trawie, lecz gdy podszedł bliżej, zrozumiała, że to człowiek. Wystraszyła się go. Nie znała go. Nie znała nikogo. Z wielkim wysiłkiem poruszyła nogami, próbując się cofnąć, ale jej organizm nie był na tyle wybudzony, ledwo utrzymywał ją w pionie, więc upadła. Nie na trawę, lecz w jego ramiona. Próbowała coś powiedzieć, odepchnąć go lub krzyknąć, ale nie była jeszcze na to wszystko gotowa.
On tylko patrzył się na nią z niedowierzaniem. Trzymał ducha, który wydawał się tak prawdziwy. Przewiercał ją spojrzeniem, próbując dociec, kiedy ten piękny sen dobiegnie końca. Szkoda, że nie wiedział, że powinien czekać na inny koniec niż się spodziewał.
Dziewczyna z bezradności zamknęła tylko oczy, z których wypłynęły nowe, świeże  łzy. Następnie zasnęła, lecz tym razem miała się z tego snu wybudzić.
Chłopak przytulił ją i wyszeptał jej imię, które pozostawało dla niego słowem tabu od dłuższego czasu. Potem podniósł ją i razem zniknęli pomiędzy drzewami.
Tymczasem inna dziewczyna, do której on nigdy tamtej nocy nie dotarł, zjawiła się w miejscu, w którym go nie było i położyła się na podłodze, bezgłośnie szlochając.



Szedł bardzo powoli. Miał ochotę biec, lecz jej ciało wyglądała na tak kruche, jakby zaraz miało rozbić się na tysiące kawałeczków i już nigdy nie posklejać. Cały czas przypatrywał się jej twarzy. Nie zmieniła się pod żadnych względem. To była nadal ona.
Gdy dotarł na miejsce, otworzył drzwi, wyważając zamek ruchem nadgarstka. Nie miał ze sobą klucz. Nie sądził, że będzie ich potrzebował. Powinien się już nauczyć, że nie może przewidzieć niczego. W ostatnim czasie stracił tak wiele, że niczego nie mógł być pewien. Mimo to nadal chciał wierzyć, że ma kontrolę nad wszystkim. Nie miał.
Położył jej ciało na zimnym metalowym stole i wyjął koc z szuflady obok. Przykrył ją nim i ponownie przyjrzał się jej twarzy. Każdemu szczegółowi. Idealne. Takie jakimi je zapamiętał. Jego ciężki oddech, który nie wynikał ze zmęczenia, lecz z reakcji jego organizmu na jej obecność, mieszał się z jej urywanym. Z każdą chwilą myślał, że go nie usłyszy, lecz wtedy wyczuwał bicie jej serca. A dopóki ono biło, nic innego się dla niego nie liczyło. W snach wyczekiwał na ten dźwięk, który nigdy nie nadchodził. W końcu miał prawo usłyszeć go ponownie.
Oderwał od niej wzrok i podszedł do telefonu, który znajdował się w drugim pokoju. Musiał do niego zadzwonić. Musiał ją zobaczyć ktoś, kto nie był nim. Tylko wtedy będzie wiedział, że sen się skończył. Nie obudził go. Coś innego wyrwało go z sennych urojeń. Coś, o czym chłopak już raz zapomniał, a teraz nie przypomniał sobie, że jego przyjaciółka go potrzebowała.
*
Dotarł szybko, a w progu zatrzymał go on. Miał podkrążone oczy i rozbiegany wzrok. Wyglądał jakby ujrzał ducha. Nie mylił się.
Mężczyzna wysłuchał go cierpliwie i uwierzył mu we wszystko, lecz wiedział, że mózg chłopaka mógł zmienić rzeczywistość. Z powątpieniem na twarzy położył rękę na jego ramieniu w uspakajającym geście. Następnie przeszedł obok niego i wkroczył do drugiego pomieszczenia. Chłopak nie kłamał, na stole leżała jakaś postać, lecz mężczyzna nie widział jeszcze jej twarzy. Nim zdążył to zrobić, ona otworzyła usta i wyszeptała coś tak cicho, że tylko ulepszone uszy chłopaka zdołały to zrozumieć. Dziewczyna wypowiedziała jedno słowo, tak dla niego ważne. Spojrzał na mężczyznę, gotów powtórzyć jej kwestię, lecz ten już przypatrywał się jej obliczu, bo mimo że nie zrozumiał, to rozpoznał ten głos.
-To niemożliwe – wyszeptał. Odwrócił się do chłopaka, któremu wydawało się, że jeszcze nigdy nie słyszał tak pięknych słow. Był w błędzie. Wypowiedział kiedyś słowa piękniejsze, nie w treści, lecz w ich znaczeniu, ponieważ wierzył w te słowa tak bardzo, jak w nic innego.
Teraz natomiast mimo tego że mężczyzna potwierdził, że dziewczyną, którą on widział, była naprawdę nią, nie mógł przyjąć tego do świadomości. Bo jak powiedział tamten – było to niemożliwe.
Chłopak i mężczyzna usiedli razem przy dziewczynie. Nie wiedzieli, co robić, lecz w końcu starszy postanowił przeprowadzić badania i poradził młodszemu wrócenie do domu. Ten nie miał takiego zamiaru. Przypatrywał się dziewczynie przez cały ten czas, bo mimo to że znał jej twarz na pamięć, upłynęło tyle czasu, że drobne szczegóły zaczęły mu umykać. Przypomniał sobie, jak jej oczy śmiały się razem z nią i widniały w nich błyski, jak jej brwi się marszczyły, gdy płakała, jak skoncentrowana była, gdy wypuszczała kolejną strzałę. Najbardziej jednak pamiętał jej twarz, gdy patrzyła na niego. Wtedy. Ten ostatni raz. Gdy wyglądała jak anioł, który właśnie zstępował w niebiosa, zostawiając go na ziemi.
A teraz uświadomił sobie, że kiedy ona się obudzi, znów ją ujrzy. I nie będzie musiał jej tracić. Może nawet będzie miał szanse na wypowiedzenie tych słów, które nawiedzają go odkąd jej nie odpowiedział, bo nie zdążył.
Teraz będzie miał na to wszystko nową szanse.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz