Obudził się, gdy ją usłyszał. Wiedział, że go potrzebuje, lecz zmartwił go ten dźwięk. Jeszcze nigdy nie wyczuł w nim takiej rozpaczy.
Wyszedł z łóżka i założył na siebie dresowe spodnie oraz bluzę. Butów nie potrzebował.
Wybiegł na ganek i skierował się w stronę lasu. Bieganie nocą zazwyczaj sprawiało mu radość, lecz tym razem było inaczej. Może wiedział, że ta noc odmieni wszystkie następne. Zamiast poczucia wolności czuł jakby coś zaciskało mu się na gardle, a jego ręce i nogi były skrępowane. Lecz nie sprawiło to, że poruszał się wolniej. Wręcz przeciwnie. Nigdy nie był taki szybki.
Na tyle szybki, że prawie ją przeoczył, a o to było łatwo.
Stała pośrodku drzew. Jej sukienka, tak samo jak włosy, wtapiała się w ciemność, która ją otaczała. Tylko alabastrowa skóra sprawiła, że się zatrzymał i zapomniał o krzyku. Wyglądała jak duch. Co więcej, dla niego właśnie tym była. Duchem. Najcudowniejszym z duchów.
Mimo że była zwrócona do niego twarzą, zdawało się, że go nie widzi. Ale on ją widział i nie miał zamiaru się skradać. Skoro to tylko złudzenie, nie chciał go utracić.
Wtedy go usłyszała. Powoli zamknęła i na powrót otworzyła oczy. Teraz widziała już doskonale, lepiej od zwykłego człowieka. Przypominał cień, pełznący po trawie, lecz gdy podszedł bliżej, zrozumiała, że to człowiek. Wystraszyła się go. Nie znała go. Nie znała nikogo. Z wielkim wysiłkiem poruszyła nogami, próbując się cofnąć, ale jej organizm nie był na tyle wybudzony, ledwo utrzymywał ją w pionie, więc upadła. Nie na trawę, lecz w jego ramiona. Próbowała coś powiedzieć, odepchnąć go lub krzyknąć, ale nie była jeszcze na to wszystko gotowa.
On tylko patrzył się na nią z niedowierzaniem. Trzymał ducha, który wydawał się tak prawdziwy. Przewiercał ją spojrzeniem, próbując dociec, kiedy ten piękny sen dobiegnie końca. Szkoda, że nie wiedział, że powinien czekać na inny koniec niż się spodziewał.
Dziewczyna z bezradności zamknęła tylko oczy, z których wypłynęły nowe, świeże łzy. Następnie zasnęła, lecz tym razem miała się z tego snu wybudzić.
Chłopak przytulił ją i wyszeptał jej imię, które pozostawało dla niego słowem tabu od dłuższego czasu. Potem podniósł ją i razem zniknęli pomiędzy drzewami.
Tymczasem inna dziewczyna, do której on nigdy tamtej nocy nie dotarł, zjawiła się w miejscu, w którym go nie było i położyła się na podłodze, bezgłośnie szlochając.
Szedł bardzo powoli. Miał ochotę biec,
lecz jej ciało wyglądała na tak kruche, jakby zaraz miało rozbić się na tysiące
kawałeczków i już nigdy nie posklejać. Cały czas przypatrywał się jej twarzy.
Nie zmieniła się pod żadnych względem. To była nadal ona.
-
Gdy dotarł na miejsce, otworzył drzwi,
wyważając zamek ruchem nadgarstka. Nie miał ze sobą klucz. Nie sądził, że
będzie ich potrzebował. Powinien się już nauczyć, że nie może przewidzieć
niczego. W ostatnim czasie stracił tak wiele, że niczego nie mógł być pewien.
Mimo to nadal chciał wierzyć, że ma kontrolę nad wszystkim. Nie miał.
Położył jej ciało na zimnym metalowym
stole i wyjął koc z szuflady obok. Przykrył ją nim i ponownie przyjrzał się jej
twarzy. Każdemu szczegółowi. Idealne. Takie jakimi je zapamiętał. Jego ciężki
oddech, który nie wynikał ze zmęczenia, lecz z reakcji jego organizmu na jej
obecność, mieszał się z jej urywanym. Z każdą chwilą myślał, że go nie usłyszy,
lecz wtedy wyczuwał bicie jej serca. A dopóki ono biło, nic innego się dla
niego nie liczyło. W snach wyczekiwał na ten dźwięk, który nigdy nie
nadchodził. W końcu miał prawo usłyszeć go ponownie.
Oderwał od niej wzrok i podszedł do
telefonu, który znajdował się w drugim pokoju. Musiał do niego zadzwonić.
Musiał ją zobaczyć ktoś, kto nie był nim. Tylko wtedy będzie wiedział, że sen
się skończył. Nie obudził go. Coś innego wyrwało go z sennych urojeń. Coś, o
czym chłopak już raz zapomniał, a teraz nie przypomniał sobie, że jego
przyjaciółka go potrzebowała.
*
Dotarł szybko, a w progu zatrzymał go
on. Miał podkrążone oczy i rozbiegany wzrok. Wyglądał jakby ujrzał ducha. Nie
mylił się.
Mężczyzna wysłuchał go cierpliwie i
uwierzył mu we wszystko, lecz wiedział, że mózg chłopaka mógł zmienić
rzeczywistość. Z powątpieniem na twarzy położył rękę na jego ramieniu w
uspakajającym geście. Następnie przeszedł obok niego i wkroczył do drugiego
pomieszczenia. Chłopak nie kłamał, na stole leżała jakaś postać, lecz mężczyzna
nie widział jeszcze jej twarzy. Nim zdążył to zrobić, ona otworzyła usta i
wyszeptała coś tak cicho, że tylko ulepszone uszy chłopaka zdołały to zrozumieć.
Dziewczyna wypowiedziała jedno słowo, tak dla niego ważne. Spojrzał na
mężczyznę, gotów powtórzyć jej kwestię, lecz ten już przypatrywał się jej
obliczu, bo mimo że nie zrozumiał, to rozpoznał ten głos.
-To niemożliwe – wyszeptał. Odwrócił
się do chłopaka, któremu wydawało się, że jeszcze nigdy nie słyszał tak
pięknych słow. Był w błędzie. Wypowiedział kiedyś słowa piękniejsze, nie w
treści, lecz w ich znaczeniu, ponieważ wierzył w te słowa tak bardzo, jak w nic
innego.
Teraz natomiast mimo tego że mężczyzna
potwierdził, że dziewczyną, którą on widział, była naprawdę nią, nie mógł
przyjąć tego do świadomości. Bo jak powiedział tamten – było to niemożliwe.
Chłopak i mężczyzna usiedli razem przy
dziewczynie. Nie wiedzieli, co robić, lecz w końcu starszy postanowił
przeprowadzić badania i poradził młodszemu wrócenie do domu. Ten nie miał
takiego zamiaru. Przypatrywał się dziewczynie przez cały ten czas, bo mimo to
że znał jej twarz na pamięć, upłynęło tyle czasu, że drobne szczegóły zaczęły
mu umykać. Przypomniał sobie, jak jej oczy śmiały się razem z nią i widniały w
nich błyski, jak jej brwi się marszczyły, gdy płakała, jak skoncentrowana była,
gdy wypuszczała kolejną strzałę. Najbardziej jednak pamiętał jej twarz, gdy
patrzyła na niego. Wtedy. Ten ostatni raz. Gdy wyglądała jak anioł, który
właśnie zstępował w niebiosa, zostawiając go na ziemi.
A teraz uświadomił sobie, że kiedy ona
się obudzi, znów ją ujrzy. I nie będzie musiał jej tracić. Może nawet będzie
miał szanse na wypowiedzenie tych słów, które nawiedzają go odkąd jej nie
odpowiedział, bo nie zdążył.
Teraz będzie miał na to wszystko nową
szanse.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz